| Matura 2008 - Informacje maturalne | |
Czas
MottoCzas jest graczem namiętnym, co wygra/ Bez szachrajstw każdą partię: to reguła święta. Charles Baudelaire Wyjaśnienie pojęciaCzas – pojęcie w fizyce i filozofii, określające odstępy pomiędzy wydarzeniami, czynnościami (chwila, odcinek czasowy, trwanie). Mitologia – mit o Demeter i KorzeMit o Demeter i Korze nazywany jest też – od miejsca, gdzie spełniano obrzędy na cześć tych bogiń – mitem eleuzyjskim. Demeter była matką Kory i bardzo kochała swą córkę. Niestety, w Korze zakochał się władca państwa zmarłych i zwabił ją do swego królestwa. Tam nieświadoma dziewczyna zjadła owoc granatu – tym samym stała się małżonką Hadesa i mieszkanką podziemnego świata; przyjęła imię Persefony. Matka nie mogła pogodzić się ze stratą córki – tak długo prosiła Zeusa o sprawiedliwość, że władca bogów nakazał Hadesowi oddanie Kory. Ostatecznie osiągnięto porozumienie: miesiące zimowe Kora spędzała w królestwie męża, letnie zaś – z matką. W taki sposób Grecy tłumaczyli następstwo pór roku: gdy dziewczyna wędruje do Hadesu, jej zrozpaczona matka – bogini urodzaju – przestaje zajmować się przyrodą, która zamiera. Kiedy wiosną córka wraca na ziemię, uszczęśliwiona Demeter sprawia, że rośliny zaczynają wegetację; życie odradza się. Czas biegnie zatem koliście – wydarzenia nieustannie się powtarzają, można je przewidzieć. Eposy homeryckieCechą typową bohaterów eposów homeryckich jest fakt, że nigdy się nie starzeli. Główny bohater Odysei, Ulisses, wracał spod Troi do rodzinnej Itaki przez 10 lat. Tyleż samo lat trwała wojna trojańska; Odyseusz przebywał więc poza domem dwie dekady. W tym okresie nie zmienił się fizycznie, nie widać po nim było upływu czasu, który dla niego – zatrzymał się. To samo miało miejsce w przypadku jego żony Penelopy, która po 20 latach oczekiwania na męża ciągle była atrakcyjną kobietą i rywalizowali o jej względy liczni zalotnicy. Czas stanął również dla innych bohaterów wojny – sędziwego Nestora, którego Telemach odwiedził w Pylos, czy Menelaosa. Co ciekawe, syn Odyseusza dorósł – z małego dziecka, jakim był w momencie wyruszenia ojca na wojnę, stał się dorosłym mężczyzną. Dlatego też ojciec i syn nie rozpoznali się na Itace – Odyseusz nie poznał Telemacha, bo syn za bardzo się zmienił, Telemach zaś za słabo pamiętał ojca. Swoje zrobiła też bogini Atena, która odmieniła wygląd swego ulubieńca. W każdym razie czas obchodził się z bohaterami eposów Homera łagodniej niż ze zwykłymi ludźmi. Mężczyzna około pięćdziesięcioletni – bo w takim wieku był prawdopodobnie Ulisses po powrocie do domu – wyglądał i zachowywał się jak młodzieniec, był też równie sprawny. Ten „czas zatrzymany”, w którym egzystowali bohaterowie Homera, jest charakterystyczną cechą eposu. Do Postumusa HoracegoWiersz Horacego należy do nurtu filozoficznego i opowiada o przemijaniu życia i naturze czasu. „Biegną lata, Postumie, biegną lata...” – mówi poeta, zwracając się do swego przyjaciela. Nie da się powstrzymać upływu czasu, a władcy świata zmarłych – Plutona – nie można przebłagać żadnymi darami. Horacy wie, że ludzie boją się śmierci i starości – próbują zatrzymać czas, „oddalić zmarszczki”. Wszystkie tego typu starania są jednak skazane na niepowodzenie. Zdaniem poety każdy człowiek „płynie rzeką smutną”, prowadzącą do Hadesu. Starożytny autor przeczuwa to, o czym w XX w. mówiła filozofia egzystencjalna (np. Martin Heidegger), że „życie to bycie ku śmierci” – już w momencie narodzin rozpoczyna się powolny proces umierania. Horacy przypomina, że ten sam kres jest przeznaczony wszystkim – królom i nędzarzom; nikt nie ucieknie od swego losu. Każdy w końcu przekroczy Styks (rzekę umarłych) i ujrzy „mękę Syzyfa i Danaid trud daremny” i „tylko cyprysy, nienawistne cyprysy, zostaną ci wierne...”. Życie jednak toczy się dalej – do domu zmarłego wprowadzi się spadkobierca i „zawładnie piwnicą zamkniętą na sto kluczy”. Refleksja Horacego dotyczy więc nie tylko śmierci i przemijania, ale i sposobu, w jaki się żyje. Może lepiej zawczasu korzystać z uroków, które niesie życie – cieszyć się zabawą i winem; wykorzystać swe możliwości w pełni, a na łożu śmierci nie żałować straconych lat? Po co bowiem gromadzić skarby i bogactwa, jeśli się ich nie użyje, nie zdąży się nimi nacieszyć? Horacy opowiada się tutaj po stronie epikureizmu – filozofii umiłowania życia i płynących zeń radości. Życie ludzkie jest krótkie, warto więc wykorzystać w pełni jego dary. O naturze czasu Seneki„Wszystko czas żarłoczny zagarnia, wszystko pożera” – mówi w pierwszej strofie tego wiersza rzymski filozof. Nic nie jest w stanie oprzeć się czasowi – jest on rodzajem najpotężniejszego bóstwa. „Żadna z rzeczy nie może długo na miejscu trwać” – podkreśla poeta. W rzekach znika woda, nawet morza wysychają, a góry kruszą się. Dla Seneki morza i góry to byty bardzo nietrwałe i mało ważne – pod wpływem czasu rozpadają się nawet niebiosa. „Wszystko pochłania śmierć. Nie karą jest śmierć, ale prawem./ Kiedyś rozprzęgnie się w nicość cały ten świat” – podsumowuje poeta. Wiersz O naturze czasu przepełniony jest pesymizmem. Na świecie nie ma nic trwałego – wszystko niszczy okrutny czas. Czym wobec tego jest człowiek, istota znacznie słabsza niż morze lub górskie szczyty? Wydaje się być tylko prochem, nieważnym bytem. Śmierć jest jedynym prawem tej ziemi. Poeta wyjaśnia, że koniec życia nie jest karą za przewiny czy grzechy – to naturalny kres wszystkiego i dotyczy nie tylko ludzi, ale i przyrody nieożywionej. Życie ludzkie jest krótkie, człowiek zatem nie jest w stanie dostrzec śmierci morza czy zagłady wysokich gór – ich umieranie trwa tysiąclecia. Mimo że ludzie nie mogą tego zauważyć, wszystko na ziemi zbliża się do nieuchronnego kresu. Gdy rozpadną się niebiosa „cały świat rozprzęgnie się w nicość”. To smutna i przygnębiająca perspektywa – życie pozbawione jest sensu i zmierza donikąd. Jak już powiedzieliśmy wcześniej – czas jest najpotężniejszym bóstwem. Właściwie wszelkim życiem kierują dwie siły – czas i śmierć. Oprócz nich nie ma nic więcej. Żywot człowieka poczciwego Mikołaja RejaW utworze Reja czas ukazany jest jako składnik naturalnego porządku świata. Tak przedstawia tę prawdę sam autor: „Ale iż są różne czasy w roku, też są i różne przypadki i w gospodarstwie, i w każdej sprawie człowieka poczciwego, gdyż rok jest na czworo rozdzielon: naprzód wiosna, więc lato, potym jesień, więc zima”. Następstwo pór roku koresponduje z nadchodzącymi po sobie etapami życia człowieka – dzieciństwa, młodości, wieku dojrzałego i starości. Obserwowanie natury i włączenie się w jej rytm pomaga człowiekowi zrozumieć fenomen czasu i pogodzić się z jego upływem. Każda pora roku (etap życia) niesie ze sobą smutki i radości – wiosna to czas zasiewu, prac na roli i w ogrodzie, latem zbiera się plony, jesienią przygotowuje ziemię pod kolejny wiosenny zasiew, zimą wreszcie można łowić ryby i polować. Każdy człowiek jest nierozerwalnie związany z naturą i jej rytmem. Rej przestrzega też czytelnika, iż „w każdej rzeczy trzeba czasu i miary używać”, czyli – mówiąc językiem renesansu – być człowiekiem statecznym i cnotliwym. Rej, podobnie jak Kochanowski, jest zwolennikiem filozofii „złotego środka” – szczęście własne można zdobyć nie szkodząc innym i poprzestając na małym: drobnych radościach i przyjemnościach. „Człowiek poczciwy” jest przygotowany na przemijanie czasu i potrafi w tym zjawisku odnaleźć wartości – jak mówił jeden z pśtów barokowych „i w odmianach czasu smak jest” – taką filozofię wyznaje właśnie bohater Reja. Treny Jana KochanowskiegoW Trenach czas ukazany jest jako lekarz, który pomaga bohaterowi-narratorowi, osieroconemu ojcu, przezwyciężyć ból i rozpacz. Jak ujął to Stanisław Łempicki w Rzeczy o „Trenach”: „Gdy cierpienie przejdzie wszystkie swoje okresy: przebolenia, gojenia się, zabliźniania, wydelikaconej rekonwalescencji – to leczy się czasem i rozumem. Rozum winien nawet uprzedzić leczenie przez czas”. W Trenie XVI pogodzony z Bogiem poeta prosi czas, by uleczył jego cierpienia: „Czasie, pożądnej ojcze niepamięci!/ W co ani rozum, ani trafią święci,/ Zgój smutne serce, a ten żal surowy/ Wybij mi z głowy!” W następnym trenie poeta racjonalizuje przyczyny swej rozpaczy – rozum nie pozwolił mu uporać się z buntem wobec Boga, dopiero wiara go uleczyła. Tylko upływ czasu może jednak zniwelować cierpienia. Człowiek musi zaufać Bogu, odrzucić wątpliwości, poddać się boskim wyrokom – skrzywdzony i ciężko doświadczony poeta potrzebował bardzo dużo czasu, żeby to zrozumieć. Siłę należy czerpać ze swej wiary, sam rozum nikogo nie uratuje, nie pocieszy. W ostatnim, XIX Trenie, matka poety mówi: „Czas doktor każdemu,/ Ale kto pospolitym torem gardzi, temu/ Tak późnego lekarstwa czekać nie przystoi!/ Rozumem ma uprzedzić, co insze czas goi./ A czas co ma za fortel? Dawniejsze świeżymi/ Przypadkami wybija, czasem weselszymi,/ Czasami też z tej miary.” Sonet 65 Williama SzekspiraW sonecie tym o incipicie Skoro mosiądz ni kamień, nie bezkresne morze... Szekspir zastanawia się nad przemijalnością czasu. „Nikt, nikt czasu nie wstrzyma; chyba iż cud jaki/ Zaklnie miłość płonącą w czarne moje znaki”. Nikt nie potrafi oprzeć się śmierci, a piękno jest „słabsze od kwiatu przemarzniętej gruszy”. Wszystko to, co uwielbiają ludzie, i o co się troszczą, jest jedynie marnością i złudzeniem. Tak jak przemijają pory roku – lato zmienia się w zimę – tak zmienia się życie człowieka. Z tej perspektywy wszystkie ludzkie pragnienia wydają się niewiele wartym złudzeniem. Czas niszczy wszystko – nie oprze mu się stal ani granit, jak więc mógłby oprzeć mu się człowiek? śmierć wybiera „cenny klejnot czasu z pełnej czasu skrzyni” – w ten właśnie sposób dopełnia się życie człowieka. Wymowa tego utworu jest pesymistyczna – człowiek nie decyduje o swoim losie, cieszą go nietrwałe wartości, co nie pozwala mu dostrzec, jak szybko upływa jego czas. Ludzkie życie ma zatem wymiar tragiczny, gdyż nikt nie potrafi powstrzymać biegu wydarzeń. Cóż z tego, że człowiek hołduje marnościom, skoro jego życie pozbawione jest większego sensu? Poeta marzy o sile, która potrafiłaby „trwałym uczynić Piękno i nie pozwoliła urody mu wydrzeć”. To pragnienie niezwykle trudno jednak spełnić – tylko pamięć, wspomnienia potrafią zatrzymać czas w jego biegu i w pewien sposób utrwalić ulotną chwilę. Klepsydra Bena JonsonaW wierszu angielskiego pśty Bena Jonsona, zaliczanego do nurtu poezji metafizycznej, klepsydra, czyli zegar pokazujący upływ czasu za pomocą przesypującego się piasku, jest symbolem przemijającego życia człowieka. Piasek w klepsydrze, to zdaniem poety – proch dawnego kochanka. Człowieka, który przed laty „tak gorąco kochał, że w żar miłości wpadł jak ćma o zmroku i spalił się w kochanki swej oku”. Jonson zastosował tu typowy dla baroku zabieg stylistyczny, czyli koncept. Miłość spaliła kochanka na popiół przypominający piasek, który przesypuje się w klepsydrze – jest to nowa, zaskakująca interpretacja słów Ewangelii „i w proch się obrócisz”. Nie tylko śmierć obraca ciało człowieka w proch, także miłość może zniszczyć jego „doczesną powłokę”; stać się pamiątką i ostrzeżeniem dla innych. Upływ minut i godzin w zegarze mierzy zatem wspomnienie po wielkiej miłości – można tę myśl odczytywać w następujący sposób: także wielkie uczucie nie potrafi oprzeć się niszczącej działalności czasu. Pozostaje po nim tylko pył – ulotna i nietrwała pamiątka. Jonson tak podsumowuje swoją myśl: „Tak, śmierć kochanków z życiem ich dzieli na poły/ Ten sam los niewesoły:/ Spoczynku nie zaznają nawet ich popioły”. Do cnotliwej kochanki Andrew MarvellaPodobnie jak u innych angielskich poetów metafizycznych, tak u Marvella pojęcia czasu i miłości towarzyszą sobie. Podmiot liryczny wiersza marzy o zatrzymaniu czasu: „Gdyby Czas wszytek, świat wszytek powstrzymał,/ Na twoją skromność mniej byłbym się zżymał” – mówi z wyrzutem do swej ukochanej. Gdyby tylko „cnotliwa kochanka” udzieliła mu swych wdzięków, mógłby – zatrzymując czas – kochać ją przez całe wieki. Podmiot liryczny mówi o tym żartobliwie: „Mógłbym przy tobie snuć plany radosne,/ Jak spędzać razem długie dni miłosne./ Ty nad Gangesem szukałabyś, Pani,/ ja zaś w odległej Brytanii/ Tęskniłbym może; i płakał, i szlochał,/ I przed Potopem na lat dziesięć kochał./ Mogłabyś zwodzić mnie i bałamucić,/ Póki ostatni Żyd się nie nawróci”. Co ciekawe – czas stanąłby wyłącznie dla zakochanych – dla innych ludzi toczyłby się swoim biegiem. Kochanka jednak jest nieczuła na prośby; trwa niewzruszenie w swej cnocie. Podmiot liryczny ją przestrzega – w ten sposób zmarnuje swoje najpiękniejsze lata; młodość bowiem szybko przemija i szybko za nami postępuje „Skrzydlaty Rydwan Czasu minionego”. Chwile płyną, zabierając ze sobą urodę; już wkrótce „cnotliwa kochanka” znajdzie się w grobie, gdzie „robak skosztuje owo dziewictwo, którego żałujesz”. Podmiot liryczny dowodzi, że zgoda na miłość mogłaby zapewnić dziewczynie nieśmiertelność, pomogłaby jej walczyć z okrutnym Czasem. „Zechciej mnie przyjąć, pókiśmy po temu./ Raczej, podobni ptactwu drapieżnemu,/ Czas rozszarpiemy, zanim nas pospołu/ Z paszczą swą zmiele tępym pyskiem wołu.” Przemijaniu czasu podmiot liryczny chce przeciwstawić zjednoczenie mężczyzny i kobiety w akcie fizycznej miłości. To zjednoczenie nie może co prawda „zatrzymać Słońca”, ale może wpłynąć na jego bieg „każę mu krążyć i biegać bez końca”. Miłość bowiem sprawia, że świat trwa, i to ona nie pozwala mu ulec zagładzie. Choć czasu nie da się przechytrzyć, można go jednak w pewien sposób oszukać – właśnie to sprawia miłość. Na zegarek ciekący Jana Andrzeja MorsztynaWiersz Morsztyna porusza podobny temat co Klepsydra Jonsona. Przesypujący się w klepsydrze piasek, który „znacząc godziny, nie przestając bieży”, porównany jest do zakochanego Tyrsysa. Nieszczęsnego kochanka spalił na popiół wzrok Jagny. Teraz jego „piaszczyste popioły” odmierzają czas w zegarze. Morsztyn zastosował tu identyczny koncept jak Jonson. Polski poeta nawiązuje jednak w swym wierszu do często wykorzystywanego w liryce baroku motywu „niestatku”, czyli niepokoju, jaki dręczy zakochanego. „świadczy i teraz piasek niestateczny,/ że kto się kocha, ma niepokój wieczny” – mówi Morsztyn w ostatnim dwuwierszu. Porównuje zatem zakochanego do piasku – podobnie jak piasek człowiek owładnięty uczuciem nie może nigdy zaznać spokoju. Czas jest tutaj symbolicznie połączony z miłością, podobnie jak ona mija, przesypując się jak piasek w klepsydrze. Ta smutna konstatacja Morsztyna podobna jest do wniosku wysnutego przez Jonsona – w jego wierszu nawet prochy kochanków nie mogły zaznać ukojenia. Pszczoła w bursztynie Jana Andrzeja MorsztynaWiersz Morsztyna opowiada o efekcie „zatrzymania czasu”. Unieruchomiona w bursztynie pszczoła symbolizuje właśnie zatrzymany czas. Kiedyś była pracowitym owadem, lecz jej trudu nikt nie doceniał: „wzgardzona będąc, gdy żyła pod niebem” – mówi poeta. Teraz, po śmierci, zatopiona w przypominający miód bursztyn stała się bardzo cenna (nawet i dzisiaj bursztyny z unieruchomionymi wewnątrz owadami są niezwykle poszukiwane). Jej „trumna” – czyli kawałek pradawnej żywicy – sprawiła, że niepozorna pszczoła stała się godna pożądania i cenna. Morsztyn tak podsumowuje „przygodę” owada: „Niech Kleopatra nie pochlebia sobie,/ Kiedy w kształtniejszym mucha leży grobie”. Ten fragment może wydawać się nieco niejasny – wiersz Morsztyna jest przeróbką utworu Marcjalisa, opowiadającego o zatopionej w bursztynie żmiji. Miał to być ten sam wąż, któremu pozwoliła ukąsić się królowa Egiptu, Kleopatra, popełniając tym samym samobójstwo. Choć historia milczy o wspaniałym grobowcu Kleopatry, wiemy, że faraonów chowano w piramidach, wciąż budzących podziw jako arcydzieła architektury. Poeta zwraca nam uwagę, że to właśnie nic nie znacząca pszczoła ma wspanialszy i piękniejszy „grób”. Przez swe unieruchomienie w żywicy – choć straciła życie – zyskała też swojego rodzaju nieśmiertelność. Jej ciało nigdy się nie zmieni, nie rozpadnie w pył. Pszczoła symbolicznie „zachowa młodość” – nawet po tysiącach lat będzie wyglądała tak samo. Ten efekt zatrzymanego czasu bardzo fascynuje poetę; zatopienie w żywicy to jednak dość wysoka cena za nieśmiertelność... Sofiówka Stanisława TrembeckiegoW poemacie opisowym Trembeckiego czas opisany jest jako kosmiczny zegar. Poeta rozpoczyna od zadumy nad swoim ciałem – ono także (podobnie jak cały świat) ulega przemianom i co więcej – nigdy nie ginie. Podmiot liryczny zauważa, że absolutnie wszystkie rzeczy na świecie trwają, zmieniając jedynie swą postać. Siły życiowe człowiek czerpie z pokarmu: „I co było ziarno, drzewo, ziele,/ Jest duchami, krwią, kością, żyłą w moim ciele”. Jest to forma nieśmiertelności – po śmierci ciało człowieka także włączy się w wielki obieg przyrody. Trembecki widzi więc czas jako koło – substancje wciąż krążą w przyrodzie. „Uczeni takim czasy kołującym tokiem/ Wielkim zwą peryjodem, filozofów rokiem.” Teoria ta nawiązuje do idei wiecznego powrotu, o którym mówił starożytny filozof Parmenides – wydarzenia wciąż się powtarzają, gdyż historia zatacza koło. „Byliśmy, czym jesteśmy, milijony razów,/ I póki potrwa ziemia, póki starczy słońca,/ Żyć, gasnąć, odradzać się będziemy bez końca” – podsumowuje tę myśl Trembecki. Ta tajemnica jednak jest zastrzeżona dla wybranych: „Gmin wiedzieć nie jest winien, że z natury daru/ Te są wiecznego chody niezmienne zegaru”. Dziady część IV Adama MickiewiczaW IV części Dziadów do domu greckokatolickiego księdza przybywa tajemniczy wędrowiec. Początkowo określany jest mianem Pustelnika, potem czytelnik dowiaduje się, iż jest to Gustaw – nieszczęśliwy kochanek; ksiądz był niegdyś jego nauczycielem. Spotkanie obu bohaterów przypada na noc pogańskiego obrzędu dziadów, który ksiądz od dawna zwalcza. Pustelnik-Gustaw chce mu opowiedzieć swą tragiczną historię; dokonać osobliwej spowiedzi. Wyznanie trwa trzy godziny, poetycko określone jako godzina miłości, rozpaczy i przestrogi; każdą z nich w symboliczny sposób kończy zgaśnięcie świecy. Podczas pierwszej godziny bohater przedstawia swoją miłosną tragedię (będącą zmityzowanym obrazem miłości poety do Maryli Wereszczakówny). Wspomina gorące uczucie, ślub ukochanej z innym, porównuje swoje dzieje do losów bohaterów Cierpień młodego Wertera i Nowej Heloizy, zastanawia się nad ideą śmierci i cierpienia. W drugiej godzinie Pustelnik ujawnia swe prawdziwe imię; nieszczęśliwe uczucie odebrało mu wiarę w miłość i przyniosło rozczarowanie. Godzina rozpaczy zawiera polemikę między oświeceniowym sposobem widzenia świata (prezentowanym przez Księdza) a racjami romantyzmu (Gustaw). Druga godzina kończy się aktem samobójczym Gustawa, który przebija się sztyletem. Ponieważ bohater nie umiera, czyn ten można interpretować jako symboliczną przemianę, odejście od świata ludzi w krainę samotności i wyobcowania. Ostatnia godzina przynosi refleksję o charakterze filozoficznym – Gustaw przedstawia ocenę świata, ubolewając nad jego wadami. Scena ta najbardziej przypomina II część Dziadów – bohater zauważa rój motyli krążących wokół świecy, które uznaje za dusze zmarłych. Przestroga trzeciej godziny przywodzi na myśl wnioski wysnuwane przez Guślarza podczas obrzędu w kaplicy – doznanie za życia „szczęścia niebieskiego” (miłości) opóźnia drogę do szczęścia wiecznego w niebie. IV część Dziadów odsłania zatem tajemnicę poznania – ukrytą istotą świata jest uczucie, wartość najwyższa. Kordian Juliusza SłowackiegoDramat Słowackiego jest utworem niezwykle skomplikowanym zarówno fabularnie, jak i inscenizacyjnie (nieprzypadkowo przez długi czas uważany był za „dramat niesceniczny”). W Kordianie przeplata się czas boski (biblijny – Przygotowanie i scena 6 aktu III) z czasem historycznym (ludzkim). W Przygotowaniu Szatan, Astarot i pomagające im diabły tworzą wodzów powstania listopadowego. Rozpoczynają jednak od przeglądu „zegara historii”, który wybija diabelskie godziny. Zegar ten jest przerażający: jego mechanizm „namaszczony” jest krwią dzieci. Wskazówki tego czasomierza pokazują dni (ta wskazówka „wykonana” jest ze smoczego zęba) oraz godziny (żądło osy). Akcja sceny rozgrywa się 31 XII 1799 – nadchodzący wiek XIX to (zdaniem Słowackiego) domena zła i władzy szatańskiej. Szatan mówi: „Wiek, co przyjdzie, ucieszy szatany”. Siły ciemności nie tworzą jednak nowej historii, lecz ją parodiują – taką parodią są także dygnitarze powstańczy powołani do życia przez diabła. Akt ich stworzenia jest zatem wykrzywieniem aktu boskiej kreacji. Na dowódców powstania szykowani są ludzie niezdolni do podejmowania decyzji, chwiejni i pozbawieni charyzmy – co charakterystyczne, prawie wszyscy legitymują się siwymi włosami, tradycyjnym atrybutem mądrości i doświadczenia. Jest to mądrość bardzo złudna – akurat ci ludzie nie posiadają żadnych zdolności i nie nadają się na wodzów. Szatan jest przewrotny, dokonuje licznych przekłamań i przeinaczeń – łudzi człowieka wiarą w zbawczą rolę rewolucji, odwraca go od Boga. Rewolucja jest więc z góry skazana na niepowodzenie, gdyż jej idee zrodził konflikt narodu z Bogiem. Słowacki podkreśla, że szatan czuje się bardzo pewnie w konfrontacji z Bogiem – toczy z nim równą walkę. Nie chce zrezygnować z ani jednego dnia czy godziny swego panowania. Gdyby Bóg chciał się „wtrącić” w działania nieczystych sił w ciągu „diabelskiego” XIX wieku, szatan jest gotów wystąpić przeciw niemu: „Może ukradł szatanom dzień jeden, godzinę;/ Więc się o nią upomnę u Boga/ Lub buntowną chorągiew rozwinę”. Dramat Słowackiego przepełniony jest pesymizmem – jeśli w XIX wieku szatan przejął kontrolę nad światem, dla człowieka uwikłanego w historię nie ma nadziei – został wydany złym siłom. Zegar Charlesa Baudelaire'aPoeta nazywa zegar „bóstwem złowróżbnym”, zegar jest dla Baudelaire'a synonimem czasu, symbolizuje jego upływ. Zegar budzi przerażenie, szydzi z człowieka, „wskazuje palcem” (wskazówkami na tarczy), że życie mija. Czasomierz ciągle upomina, mówi „Pamiętaj!”, uświadamia beztroskiemu człowiekowi, że wszystko – każda radość i smutek – ma swój kres. „Ulotna zniknie Rozkosz za horyzontami/ Jak tańcząca sylfida za wygasłą sceną;/ Każda chwila część bierze słodkim upojeniem,/ Na całą nam porę istnienia przyznanym”. Wpatrywanie się w tarczę zegara to śledzenie upływu czasu – uświadamia nam ulotność i znikomość życia, przygnębia. Sekunda – porównana do dokuczliwego insekta – mówi: „Oto jestem Przedtem/ I trąbą niszczycielską życie swoje spijam”. Czasu nie da się oszukać, człowiek nie uniknie swego przeznaczenia; życie bowiem nieuchronnie zmierza ku śmierci. „Czas jest graczem namiętnym, co wygra/ Bez szachrajstw każdą partię” – podsumowuje poeta. Zegar pokazujący upływ czasu mierzy jednocześnie ludzkie istnienie i w końcu wybije ostatnią godzinę, w której powie: „Kończ, stary tchórzu, nażyłeś się dosyć”. W poszukiwaniu straconego czasu Marcela ProustaWielotomowy cykl powieściowy Prousta – jego opus vitae (dzieło życia), gdyż pisał je i poprawiał do samej śmierci – ma niezwykłą budowę: rozwojem akcji kierują nie zdarzenia, lecz tok wspomnień głównego bohatera, jego refleksja nad wydarzeniami, powstająca na granicy snu i jawy, podświadomości i świadomości. Henri Bergson określał taki zabieg mianem czasu indywidualnego, rządzącego się własnymi prawami, niezależnymi od czasu rzeczywistego. Czas jest pierwszoplanową postacią sześciotomowego dzieła. Przybliżając czytelnikowi biografię swego bohatera, Marcela, autor dochodzi do wniosku, że czas upływa tylko pozornie – można go odnaleźć i nadać mu nowe znaczenie. Stąd ciekawy zabieg konstrukcyjny – szeroka prezentacja pozornie niezbyt istotnych wydarzeń. Zdarzenia takie – zazwyczaj zupełnie błahe – żyją w pamięci bohatera, uruchamiając ciągi wspomnień. Tak jest w przypadku ciastka magdalenki maczanego w herbacie, które przypomina Marcelowi ukochaną babkę, lub dźwięku dzwoneczka, który przywołuje wspomnienie koncertu u książąt de Guermantes. Zabieg taki, polegający na przepływie swobodnych skojarzeń, nazywany jest montażem asocjacyjnym. Technika ta stosowana w powieści na szeroką skalę uświadamia czytelnikowi, jak subiektywną i w gruncie rzeczy trudną do zidentyfikowania kategorią jest czas. Każdy z nas posiada wspomnienia, żyje marzeniami; to właśnie one kształtują nasze poczucie czasu i jego upływu. Proust był przekonany, że czas można odzyskać. W najprostszy sposób powraca on w naszych dzieciach – bohater powieści odczuwa wielkie wzruszenie, widząc (już jako dorosły człowiek) córkę swej młodzieńczej miłości Gilberty Swann. W córce odnalazł podobieństwo do matki, czyli zauważył pewną ciągłość (a nawet powtarzanie się) czasu. Czas można też zatrzymać poprzez sztukę, a także – w oczywisty sposób – poprzez wspomnienia. Ostatni tom cyklu nosi znamienny tytuł Czas odnaleziony. Bohaterowi udaje się odnaleźć spokój – ma wrażenie, że udało mu się odzyskać to, co kiedyś utracił; patrząc na córkę Gilberty, zaczyna rozumieć, że dzięki dzieciom nigdy nie umieramy do końca, coś po nas pozostaje i będzie trwać w następnych pokoleniach. Panny z Wilka Jarosława IwaszkiewiczaGłówny bohater opowiadania, Wiktor Ruben, zbliża się do czterdziestki; jest już nieco zmęczony życiem, które boleśnie go doświadczyło (walczył na froncie podczas wojny, tuż po niej utracił przyjaciela); czuje konieczność dokonania rozrachunku, podsumowania tego etapu swej egzystencji. Powrót do Wilka po piętnastu latach, to dla Rubena próba odzyskania utraconego czasu. Bohater chce odnaleźć osoby, które znał w swojej młodości, wyjaśnić pewne kwestie, które wtedy nie zostały dopowiedziane. Każda z pięciu panien z Wilka miała niegdyś na niego wpływ – w dużej mierze mitologizowa ł te kobiety, tak ważne w jego młodości. Postać Julci symbolizuje erotykę, Fela z kolei – idealną miłość i piękno. Bohater przyjeżdża do Wilka, by skonfrontować swoje wspomnienia z rzeczywistością i odzyskać jednocześnie swe młode lata. Wizyta w Wilku jest dla Wiktora „drugą szansą”: „Wszystko, co się wtedy działo, to były nie uświadomione zapowiedzi rzeczy, których nie zrealizowali. Ale przerzucił most, zawrócił czas, teraz można zrealizować wszystko, co się wówczas zapowiadało. Wówczas to było cielęce szczęście, ale teraz on stał się już dojrzałym mężczyzną, potrafi zrealizować to, co wtedy było szkicem, chwiejnym rysunkiem”. Rubenowi wydaje się, że przezwyciężył czas, zaczyna wszystko od nowa. Spotkanie z pannami uświadamia mu, że jest inaczej. Rozumie, że niczego nie uda mu się już zmienić, niczego nie wyjaśni. Opuszczając Wilko czuje tylko żal, że wszystko mija i odpływa, wracając do pracy, do teraźniejszości, stara się odsunąć przeszłość. Wiktor ucieka od wspomnień, gdyż uznaje, że nie odnajdzie w nich pocieszenia. Temat ten – przeszłości jako zbawienia, cudownej krainy, gdzie wszystko wyglądało i działo się inaczej, lepiej – poruszył M. Proust w cyklu powieściowym W poszukiwaniu straconego czasu. Przeszłość w powieściach Prousta ma charakter zamknięty – można się do niej odnosić, ale nie można jej reinterpretować. U Iwaszkiewicza przeszłość podlega nieustannym interpretacjom, następuje ciągłe oświetlanie coraz to innych jej elementów. Nowe spojrzenie na przeszłość może, wedle tej koncepcji, nawet zmienić los człowieka, dlatego teoria Iwaszkiewicza – według której szczęście przynosi uwolnienie się od wspomnień – jest w dużej mierze przeciwna do koncepcji Prousta. Mistrz i Małgorzata Michaiła BułhakowaW Mistrzu i Małgorzacie Bułhakow nieustannie bawi się czasem i przestrzenią – mieszkanie na Sadowej, gdzie „instaluje” się Woland ze swoją świtą, w sposób nadprzyrodzony powiększa się, by pomieścić licznych gości Balu u Szatana. Tej samej nocy Woland zatrzymuje czas – północ trwa bardzo długo, aż do zakończenia balu. W powieści czas rzeczywisty (akcja toczy się w ciągu trzech dni, od środy do soboty w Wielkim Tygodniu, w latach 30.) przeplata się z czasem biblijnym (te same dni w Jerozolimie, w czasach Chrystusa). Praktycznie jednocześnie, diabeł i jego świta, pojawiają się w porewolucyjnej Moskwie, a Chrystus rozmawia z Piłatem w Jerozolimie. Celem Bułhakowa było tu pokazanie losów radzieckiego pisarza, nazywanego Mistrzem, w absurdalnej rzeczywistości ZSRR. Mistrz – człowiek, który głosi prawdę, jest prześladowany w podobny sposób co Jezus. Bezlitosna krytyka rozprawia się z jego powieścią o Poncjuszu Piłacie, a załamany i zaszczuty autor trafia do szpitala psychiatrycznego. Ratuje go – co paradoksalne „dobry diabeł”, Woland. Ta postać łączy ze sobą oba czasy powieści – Woland był na dziedzińcu pałacu Piłata i słyszał jego rozmowę z Chrystusem, teraz „działa” wśród mieszkańców Moskwy. Celem diabelskich zabiegów nie jest jednak zgubienie duszy – Woland i jego pomocnicy wymierzają kary ludziom złym i nieuczciwym; dobrym i szlachetnym – takim jak tytułowi bohaterowie – pomagają. Powieść Bułhakowa dowodzi, że historia zawsze się powtarza. Chrystus miał tylko jednego ucznia, Mateusza Lewitę. Także Mistrz zdobywa ucznia – to poeta Iwan Bezdomny, który trafia do szpitala psychiatrycznego za utrzymywanie, iż widział diabła. Ta powtarzalność historii ma nas czegoś nauczyć – pokazać na przykładach, że należy postępować szlachetnie, nie oceniać ludzi zbyt surowo, a na pewno już nie kierować się politycznym naciskiem, czy chęcią zrobienia własnej kariery. Prawiek i inne czasy Olgi TokarczukTematem tej niezwykłej powieści Tokarczuk jest czas i jego upływ. Prawiek składa się z 83 rozdziałów – pierwszy to „Czas Genowefy”, ostatni – „Czas Adelki”. Bohaterowie żyją zgodnie z rytmem natury – każdy z nich ma swój osobisty czas. Swój czas mają także drzewa, zwierzęta, a nawet obraz Matki Boskiej Jeszkoltowskiej, opiekunki wsi i jej mieszkańców. Poszczególne czasy uzupełniają się i wzajemnie interpretują. Życie ludzi płynie swoim rytmem, przeplatając się z losami innych członków społeczności (tak jest szczególnie w przypadku Florentynki, Misi, Kłoski); opowieść o wiosce Prawiek rozdzielona jest na wiele równoległych biografii. Wieś jest symbolicznym „pępkiem świata”, mikrokosmosem. Z czterech stron strzegą jej aniołowie; jej granic nie można przekroczyć. Gdy któryś z mieszkańców tego próbuje, spotyka go nieszczęście. Jedna z głównych bohaterek powieści, Misia, jest posiadaczką magicznego młynka do kawy, którego działanie obrazuje podstawową zasadę istnienia świata – gdy młynek się obraca, świat trwa. Kiedy Misia umiera i młynek zostaje zapomniany, powoli zaczyna zamierać życie Prawieku. Odnowicielką historii staje się jej córka Adelka – zabiera młynek i świat może się odrodzić. Prawiek jest doskonale skonstruowaną pełnią, ale zawiera również inne światy. Bóg Prawieku to „Bóg rzeczy niemożliwych”, istota, która działa i reaguje podobnie do ludzi, jak ludzie starzeje się, a nawet umiera. Z biegiem lat świat Prawieku ulega erozji – ludzie odchodzą, zapominają, umierają. Pierwszy świat nigdy jednak nie zginie – w każdej chwili może się odrodzić, gdyż trwa nie tylko w ludziach, ale w całej Przyrodzie. Motywy pokrewne
Motyw w ujęciu problemowym
Kontekst kulturowyMalarstwo
FilmMuzyka
Bibliografia
Cytaty
|
|