|
|
| Matura 2008 - Informacje maturalne | |
Czas
MottoCzas jest graczem namiêtnym, co wygra/ Bez szachrajstw ka¿d± partiê: to regu³a ¶wiêta. Charles Baudelaire Wyja¶nienie pojêciaCzas – pojêcie w fizyce i filozofii, okre¶laj±ce odstêpy pomiêdzy wydarzeniami, czynno¶ciami (chwila, odcinek czasowy, trwanie). Mitologia – mit o Demeter i KorzeMit o Demeter i Korze nazywany jest te¿ – od miejsca, gdzie spe³niano obrzêdy na cze¶æ tych bogiñ – mitem eleuzyjskim. Demeter by³a matk± Kory i bardzo kocha³a sw± córkê. Niestety, w Korze zakocha³ siê w³adca pañstwa zmar³ych i zwabi³ j± do swego królestwa. Tam nie¶wiadoma dziewczyna zjad³a owoc granatu – tym samym sta³a siê ma³¿onk± Hadesa i mieszkank± podziemnego ¶wiata; przyjê³a imiê Persefony. Matka nie mog³a pogodziæ siê ze strat± córki – tak d³ugo prosi³a Zeusa o sprawiedliwo¶æ, ¿e w³adca bogów nakaza³ Hadesowi oddanie Kory. Ostatecznie osi±gniêto porozumienie: miesi±ce zimowe Kora spêdza³a w królestwie mê¿a, letnie za¶ – z matk±. W taki sposób Grecy t³umaczyli nastêpstwo pór roku: gdy dziewczyna wêdruje do Hadesu, jej zrozpaczona matka – bogini urodzaju – przestaje zajmowaæ siê przyrod±, która zamiera. Kiedy wiosn± córka wraca na ziemiê, uszczê¶liwiona Demeter sprawia, ¿e ro¶liny zaczynaj± wegetacjê; ¿ycie odradza siê. Czas biegnie zatem koli¶cie – wydarzenia nieustannie siê powtarzaj±, mo¿na je przewidzieæ. Eposy homeryckieCech± typow± bohaterów eposów homeryckich jest fakt, ¿e nigdy siê nie starzeli. G³ówny bohater Odysei, Ulisses, wraca³ spod Troi do rodzinnej Itaki przez 10 lat. Tyle¿ samo lat trwa³a wojna trojañska; Odyseusz przebywa³ wiêc poza domem dwie dekady. W tym okresie nie zmieni³ siê fizycznie, nie widaæ po nim by³o up³ywu czasu, który dla niego – zatrzyma³ siê. To samo mia³o miejsce w przypadku jego ¿ony Penelopy, która po 20 latach oczekiwania na mê¿a ci±gle by³a atrakcyjn± kobiet± i rywalizowali o jej wzglêdy liczni zalotnicy. Czas stan±³ równie¿ dla innych bohaterów wojny – sêdziwego Nestora, którego Telemach odwiedzi³ w Pylos, czy Menelaosa. Co ciekawe, syn Odyseusza dorós³ – z ma³ego dziecka, jakim by³ w momencie wyruszenia ojca na wojnê, sta³ siê doros³ym mê¿czyzn±. Dlatego te¿ ojciec i syn nie rozpoznali siê na Itace – Odyseusz nie pozna³ Telemacha, bo syn za bardzo siê zmieni³, Telemach za¶ za s³abo pamiêta³ ojca. Swoje zrobi³a te¿ bogini Atena, która odmieni³a wygl±d swego ulubieñca. W ka¿dym razie czas obchodzi³ siê z bohaterami eposów Homera ³agodniej ni¿ ze zwyk³ymi lud¼mi. Mê¿czyzna oko³o piêædziesiêcioletni – bo w takim wieku by³ prawdopodobnie Ulisses po powrocie do domu – wygl±da³ i zachowywa³ siê jak m³odzieniec, by³ te¿ równie sprawny. Ten „czas zatrzymany”, w którym egzystowali bohaterowie Homera, jest charakterystyczn± cech± eposu. Do Postumusa HoracegoWiersz Horacego nale¿y do nurtu filozoficznego i opowiada o przemijaniu ¿ycia i naturze czasu. „Biegn± lata, Postumie, biegn± lata...” – mówi poeta, zwracaj±c siê do swego przyjaciela. Nie da siê powstrzymaæ up³ywu czasu, a w³adcy ¶wiata zmar³ych – Plutona – nie mo¿na przeb³agaæ ¿adnymi darami. Horacy wie, ¿e ludzie boj± siê ¶mierci i staro¶ci – próbuj± zatrzymaæ czas, „oddaliæ zmarszczki”. Wszystkie tego typu starania s± jednak skazane na niepowodzenie. Zdaniem poety ka¿dy cz³owiek „p³ynie rzek± smutn±”, prowadz±c± do Hadesu. Staro¿ytny autor przeczuwa to, o czym w XX w. mówi³a filozofia egzystencjalna (np. Martin Heidegger), ¿e „¿ycie to bycie ku ¶mierci” – ju¿ w momencie narodzin rozpoczyna siê powolny proces umierania. Horacy przypomina, ¿e ten sam kres jest przeznaczony wszystkim – królom i nêdzarzom; nikt nie ucieknie od swego losu. Ka¿dy w koñcu przekroczy Styks (rzekê umar³ych) i ujrzy „mêkê Syzyfa i Danaid trud daremny” i „tylko cyprysy, nienawistne cyprysy, zostan± ci wierne...”. ¯ycie jednak toczy siê dalej – do domu zmar³ego wprowadzi siê spadkobierca i „zaw³adnie piwnic± zamkniêt± na sto kluczy”. Refleksja Horacego dotyczy wiêc nie tylko ¶mierci i przemijania, ale i sposobu, w jaki siê ¿yje. Mo¿e lepiej zawczasu korzystaæ z uroków, które niesie ¿ycie – cieszyæ siê zabaw± i winem; wykorzystaæ swe mo¿liwo¶ci w pe³ni, a na ³o¿u ¶mierci nie ¿a³owaæ straconych lat? Po co bowiem gromadziæ skarby i bogactwa, je¶li siê ich nie u¿yje, nie zd±¿y siê nimi nacieszyæ? Horacy opowiada siê tutaj po stronie epikureizmu – filozofii umi³owania ¿ycia i p³yn±cych zeñ rado¶ci. ¯ycie ludzkie jest krótkie, warto wiêc wykorzystaæ w pe³ni jego dary. O naturze czasu Seneki„Wszystko czas ¿ar³oczny zagarnia, wszystko po¿era” – mówi w pierwszej strofie tego wiersza rzymski filozof. Nic nie jest w stanie oprzeæ siê czasowi – jest on rodzajem najpotê¿niejszego bóstwa. „¯adna z rzeczy nie mo¿e d³ugo na miejscu trwaæ” – podkre¶la poeta. W rzekach znika woda, nawet morza wysychaj±, a góry krusz± siê. Dla Seneki morza i góry to byty bardzo nietrwa³e i ma³o wa¿ne – pod wp³ywem czasu rozpadaj± siê nawet niebiosa. „Wszystko poch³ania ¶mieræ. Nie kar± jest ¶mieræ, ale prawem./ Kiedy¶ rozprzêgnie siê w nico¶æ ca³y ten ¶wiat” – podsumowuje poeta. Wiersz O naturze czasu przepe³niony jest pesymizmem. Na ¶wiecie nie ma nic trwa³ego – wszystko niszczy okrutny czas. Czym wobec tego jest cz³owiek, istota znacznie s³absza ni¿ morze lub górskie szczyty? Wydaje siê byæ tylko prochem, niewa¿nym bytem. ¦mieræ jest jedynym prawem tej ziemi. Poeta wyja¶nia, ¿e koniec ¿ycia nie jest kar± za przewiny czy grzechy – to naturalny kres wszystkiego i dotyczy nie tylko ludzi, ale i przyrody nieo¿ywionej. ¯ycie ludzkie jest krótkie, cz³owiek zatem nie jest w stanie dostrzec ¶mierci morza czy zag³ady wysokich gór – ich umieranie trwa tysi±clecia. Mimo ¿e ludzie nie mog± tego zauwa¿yæ, wszystko na ziemi zbli¿a siê do nieuchronnego kresu. Gdy rozpadn± siê niebiosa „ca³y ¶wiat rozprzêgnie siê w nico¶æ”. To smutna i przygnêbiaj±ca perspektywa – ¿ycie pozbawione jest sensu i zmierza donik±d. Jak ju¿ powiedzieli¶my wcze¶niej – czas jest najpotê¿niejszym bóstwem. W³a¶ciwie wszelkim ¿yciem kieruj± dwie si³y – czas i ¶mieræ. Oprócz nich nie ma nic wiêcej. ¯ywot cz³owieka poczciwego Miko³aja RejaW utworze Reja czas ukazany jest jako sk³adnik naturalnego porz±dku ¶wiata. Tak przedstawia tê prawdê sam autor: „Ale i¿ s± ró¿ne czasy w roku, te¿ s± i ró¿ne przypadki i w gospodarstwie, i w ka¿dej sprawie cz³owieka poczciwego, gdy¿ rok jest na czworo rozdzielon: naprzód wiosna, wiêc lato, potym jesieñ, wiêc zima”. Nastêpstwo pór roku koresponduje z nadchodz±cymi po sobie etapami ¿ycia cz³owieka – dzieciñstwa, m³odo¶ci, wieku dojrza³ego i staro¶ci. Obserwowanie natury i w³±czenie siê w jej rytm pomaga cz³owiekowi zrozumieæ fenomen czasu i pogodziæ siê z jego up³ywem. Ka¿da pora roku (etap ¿ycia) niesie ze sob± smutki i rado¶ci – wiosna to czas zasiewu, prac na roli i w ogrodzie, latem zbiera siê plony, jesieni± przygotowuje ziemiê pod kolejny wiosenny zasiew, zim± wreszcie mo¿na ³owiæ ryby i polowaæ. Ka¿dy cz³owiek jest nierozerwalnie zwi±zany z natur± i jej rytmem. Rej przestrzega te¿ czytelnika, i¿ „w ka¿dej rzeczy trzeba czasu i miary u¿ywaæ”, czyli – mówi±c jêzykiem renesansu – byæ cz³owiekiem statecznym i cnotliwym. Rej, podobnie jak Kochanowski, jest zwolennikiem filozofii „z³otego ¶rodka” – szczê¶cie w³asne mo¿na zdobyæ nie szkodz±c innym i poprzestaj±c na ma³ym: drobnych rado¶ciach i przyjemno¶ciach. „Cz³owiek poczciwy” jest przygotowany na przemijanie czasu i potrafi w tym zjawisku odnale¼æ warto¶ci – jak mówi³ jeden z p¶tów barokowych „i w odmianach czasu smak jest” – tak± filozofiê wyznaje w³a¶nie bohater Reja. Treny Jana KochanowskiegoW Trenach czas ukazany jest jako lekarz, który pomaga bohaterowi-narratorowi, osieroconemu ojcu, przezwyciê¿yæ ból i rozpacz. Jak uj±³ to Stanis³aw £empicki w Rzeczy o „Trenach”: „Gdy cierpienie przejdzie wszystkie swoje okresy: przebolenia, gojenia siê, zabli¼niania, wydelikaconej rekonwalescencji – to leczy siê czasem i rozumem. Rozum winien nawet uprzedziæ leczenie przez czas”. W Trenie XVI pogodzony z Bogiem poeta prosi czas, by uleczy³ jego cierpienia: „Czasie, po¿±dnej ojcze niepamiêci!/ W co ani rozum, ani trafi± ¶wiêci,/ Zgój smutne serce, a ten ¿al surowy/ Wybij mi z g³owy!” W nastêpnym trenie poeta racjonalizuje przyczyny swej rozpaczy – rozum nie pozwoli³ mu uporaæ siê z buntem wobec Boga, dopiero wiara go uleczy³a. Tylko up³yw czasu mo¿e jednak zniwelowaæ cierpienia. Cz³owiek musi zaufaæ Bogu, odrzuciæ w±tpliwo¶ci, poddaæ siê boskim wyrokom – skrzywdzony i ciê¿ko do¶wiadczony poeta potrzebowa³ bardzo du¿o czasu, ¿eby to zrozumieæ. Si³ê nale¿y czerpaæ ze swej wiary, sam rozum nikogo nie uratuje, nie pocieszy. W ostatnim, XIX Trenie, matka poety mówi: „Czas doktor ka¿demu,/ Ale kto pospolitym torem gardzi, temu/ Tak pó¼nego lekarstwa czekaæ nie przystoi!/ Rozumem ma uprzedziæ, co insze czas goi./ A czas co ma za fortel? Dawniejsze ¶wie¿ymi/ Przypadkami wybija, czasem weselszymi,/ Czasami te¿ z tej miary.” Sonet 65 Williama SzekspiraW sonecie tym o incipicie Skoro mosi±dz ni kamieñ, nie bezkresne morze... Szekspir zastanawia siê nad przemijalno¶ci± czasu. „Nikt, nikt czasu nie wstrzyma; chyba i¿ cud jaki/ Zaklnie mi³o¶æ p³on±c± w czarne moje znaki”. Nikt nie potrafi oprzeæ siê ¶mierci, a piêkno jest „s³absze od kwiatu przemarzniêtej gruszy”. Wszystko to, co uwielbiaj± ludzie, i o co siê troszcz±, jest jedynie marno¶ci± i z³udzeniem. Tak jak przemijaj± pory roku – lato zmienia siê w zimê – tak zmienia siê ¿ycie cz³owieka. Z tej perspektywy wszystkie ludzkie pragnienia wydaj± siê niewiele wartym z³udzeniem. Czas niszczy wszystko – nie oprze mu siê stal ani granit, jak wiêc móg³by oprzeæ mu siê cz³owiek? ¶mieræ wybiera „cenny klejnot czasu z pe³nej czasu skrzyni” – w ten w³a¶nie sposób dope³nia siê ¿ycie cz³owieka. Wymowa tego utworu jest pesymistyczna – cz³owiek nie decyduje o swoim losie, ciesz± go nietrwa³e warto¶ci, co nie pozwala mu dostrzec, jak szybko up³ywa jego czas. Ludzkie ¿ycie ma zatem wymiar tragiczny, gdy¿ nikt nie potrafi powstrzymaæ biegu wydarzeñ. Có¿ z tego, ¿e cz³owiek ho³duje marno¶ciom, skoro jego ¿ycie pozbawione jest wiêkszego sensu? Poeta marzy o sile, która potrafi³aby „trwa³ym uczyniæ Piêkno i nie pozwoli³a urody mu wydrzeæ”. To pragnienie niezwykle trudno jednak spe³niæ – tylko pamiêæ, wspomnienia potrafi± zatrzymaæ czas w jego biegu i w pewien sposób utrwaliæ ulotn± chwilê. Klepsydra Bena JonsonaW wierszu angielskiego p¶ty Bena Jonsona, zaliczanego do nurtu poezji metafizycznej, klepsydra, czyli zegar pokazuj±cy up³yw czasu za pomoc± przesypuj±cego siê piasku, jest symbolem przemijaj±cego ¿ycia cz³owieka. Piasek w klepsydrze, to zdaniem poety – proch dawnego kochanka. Cz³owieka, który przed laty „tak gor±co kocha³, ¿e w ¿ar mi³o¶ci wpad³ jak æma o zmroku i spali³ siê w kochanki swej oku”. Jonson zastosowa³ tu typowy dla baroku zabieg stylistyczny, czyli koncept. Mi³o¶æ spali³a kochanka na popió³ przypominaj±cy piasek, który przesypuje siê w klepsydrze – jest to nowa, zaskakuj±ca interpretacja s³ów Ewangelii „i w proch siê obrócisz”. Nie tylko ¶mieræ obraca cia³o cz³owieka w proch, tak¿e mi³o¶æ mo¿e zniszczyæ jego „doczesn± pow³okê”; staæ siê pami±tk± i ostrze¿eniem dla innych. Up³yw minut i godzin w zegarze mierzy zatem wspomnienie po wielkiej mi³o¶ci – mo¿na tê my¶l odczytywaæ w nastêpuj±cy sposób: tak¿e wielkie uczucie nie potrafi oprzeæ siê niszcz±cej dzia³alno¶ci czasu. Pozostaje po nim tylko py³ – ulotna i nietrwa³a pami±tka. Jonson tak podsumowuje swoj± my¶l: „Tak, ¶mieræ kochanków z ¿yciem ich dzieli na po³y/ Ten sam los nieweso³y:/ Spoczynku nie zaznaj± nawet ich popio³y”. Do cnotliwej kochanki Andrew MarvellaPodobnie jak u innych angielskich poetów metafizycznych, tak u Marvella pojêcia czasu i mi³o¶ci towarzysz± sobie. Podmiot liryczny wiersza marzy o zatrzymaniu czasu: „Gdyby Czas wszytek, ¶wiat wszytek powstrzyma³,/ Na twoj± skromno¶æ mniej by³bym siê z¿yma³” – mówi z wyrzutem do swej ukochanej. Gdyby tylko „cnotliwa kochanka” udzieli³a mu swych wdziêków, móg³by – zatrzymuj±c czas – kochaæ j± przez ca³e wieki. Podmiot liryczny mówi o tym ¿artobliwie: „Móg³bym przy tobie snuæ plany radosne,/ Jak spêdzaæ razem d³ugie dni mi³osne./ Ty nad Gangesem szuka³aby¶, Pani,/ ja za¶ w odleg³ej Brytanii/ Têskni³bym mo¿e; i p³aka³, i szlocha³,/ I przed Potopem na lat dziesiêæ kocha³./ Mog³aby¶ zwodziæ mnie i ba³amuciæ,/ Póki ostatni ¯yd siê nie nawróci”. Co ciekawe – czas stan±³by wy³±cznie dla zakochanych – dla innych ludzi toczy³by siê swoim biegiem. Kochanka jednak jest nieczu³a na pro¶by; trwa niewzruszenie w swej cnocie. Podmiot liryczny j± przestrzega – w ten sposób zmarnuje swoje najpiêkniejsze lata; m³odo¶æ bowiem szybko przemija i szybko za nami postêpuje „Skrzydlaty Rydwan Czasu minionego”. Chwile p³yn±, zabieraj±c ze sob± urodê; ju¿ wkrótce „cnotliwa kochanka” znajdzie siê w grobie, gdzie „robak skosztuje owo dziewictwo, którego ¿a³ujesz”. Podmiot liryczny dowodzi, ¿e zgoda na mi³o¶æ mog³aby zapewniæ dziewczynie nie¶miertelno¶æ, pomog³aby jej walczyæ z okrutnym Czasem. „Zechciej mnie przyj±æ, póki¶my po temu./ Raczej, podobni ptactwu drapie¿nemu,/ Czas rozszarpiemy, zanim nas pospo³u/ Z paszcz± sw± zmiele têpym pyskiem wo³u.” Przemijaniu czasu podmiot liryczny chce przeciwstawiæ zjednoczenie mê¿czyzny i kobiety w akcie fizycznej mi³o¶ci. To zjednoczenie nie mo¿e co prawda „zatrzymaæ S³oñca”, ale mo¿e wp³yn±æ na jego bieg „ka¿ê mu kr±¿yæ i biegaæ bez koñca”. Mi³o¶æ bowiem sprawia, ¿e ¶wiat trwa, i to ona nie pozwala mu ulec zag³adzie. Choæ czasu nie da siê przechytrzyæ, mo¿na go jednak w pewien sposób oszukaæ – w³a¶nie to sprawia mi³o¶æ. Na zegarek ciek±cy Jana Andrzeja MorsztynaWiersz Morsztyna porusza podobny temat co Klepsydra Jonsona. Przesypuj±cy siê w klepsydrze piasek, który „znacz±c godziny, nie przestaj±c bie¿y”, porównany jest do zakochanego Tyrsysa. Nieszczêsnego kochanka spali³ na popió³ wzrok Jagny. Teraz jego „piaszczyste popio³y” odmierzaj± czas w zegarze. Morsztyn zastosowa³ tu identyczny koncept jak Jonson. Polski poeta nawi±zuje jednak w swym wierszu do czêsto wykorzystywanego w liryce baroku motywu „niestatku”, czyli niepokoju, jaki drêczy zakochanego. „¶wiadczy i teraz piasek niestateczny,/ ¿e kto siê kocha, ma niepokój wieczny” – mówi Morsztyn w ostatnim dwuwierszu. Porównuje zatem zakochanego do piasku – podobnie jak piasek cz³owiek ow³adniêty uczuciem nie mo¿e nigdy zaznaæ spokoju. Czas jest tutaj symbolicznie po³±czony z mi³o¶ci±, podobnie jak ona mija, przesypuj±c siê jak piasek w klepsydrze. Ta smutna konstatacja Morsztyna podobna jest do wniosku wysnutego przez Jonsona – w jego wierszu nawet prochy kochanków nie mog³y zaznaæ ukojenia. Pszczo³a w bursztynie Jana Andrzeja MorsztynaWiersz Morsztyna opowiada o efekcie „zatrzymania czasu”. Unieruchomiona w bursztynie pszczo³a symbolizuje w³a¶nie zatrzymany czas. Kiedy¶ by³a pracowitym owadem, lecz jej trudu nikt nie docenia³: „wzgardzona bêd±c, gdy ¿y³a pod niebem” – mówi poeta. Teraz, po ¶mierci, zatopiona w przypominaj±cy miód bursztyn sta³a siê bardzo cenna (nawet i dzisiaj bursztyny z unieruchomionymi wewn±trz owadami s± niezwykle poszukiwane). Jej „trumna” – czyli kawa³ek pradawnej ¿ywicy – sprawi³a, ¿e niepozorna pszczo³a sta³a siê godna po¿±dania i cenna. Morsztyn tak podsumowuje „przygodê” owada: „Niech Kleopatra nie pochlebia sobie,/ Kiedy w kszta³tniejszym mucha le¿y grobie”. Ten fragment mo¿e wydawaæ siê nieco niejasny – wiersz Morsztyna jest przeróbk± utworu Marcjalisa, opowiadaj±cego o zatopionej w bursztynie ¿miji. Mia³ to byæ ten sam w±¿, któremu pozwoli³a uk±siæ siê królowa Egiptu, Kleopatra, pope³niaj±c tym samym samobójstwo. Choæ historia milczy o wspania³ym grobowcu Kleopatry, wiemy, ¿e faraonów chowano w piramidach, wci±¿ budz±cych podziw jako arcydzie³a architektury. Poeta zwraca nam uwagê, ¿e to w³a¶nie nic nie znacz±ca pszczo³a ma wspanialszy i piêkniejszy „grób”. Przez swe unieruchomienie w ¿ywicy – choæ straci³a ¿ycie – zyska³a te¿ swojego rodzaju nie¶miertelno¶æ. Jej cia³o nigdy siê nie zmieni, nie rozpadnie w py³. Pszczo³a symbolicznie „zachowa m³odo¶æ” – nawet po tysi±cach lat bêdzie wygl±da³a tak samo. Ten efekt zatrzymanego czasu bardzo fascynuje poetê; zatopienie w ¿ywicy to jednak do¶æ wysoka cena za nie¶miertelno¶æ... Sofiówka Stanis³awa TrembeckiegoW poemacie opisowym Trembeckiego czas opisany jest jako kosmiczny zegar. Poeta rozpoczyna od zadumy nad swoim cia³em – ono tak¿e (podobnie jak ca³y ¶wiat) ulega przemianom i co wiêcej – nigdy nie ginie. Podmiot liryczny zauwa¿a, ¿e absolutnie wszystkie rzeczy na ¶wiecie trwaj±, zmieniaj±c jedynie sw± postaæ. Si³y ¿yciowe cz³owiek czerpie z pokarmu: „I co by³o ziarno, drzewo, ziele,/ Jest duchami, krwi±, ko¶ci±, ¿y³± w moim ciele”. Jest to forma nie¶miertelno¶ci – po ¶mierci cia³o cz³owieka tak¿e w³±czy siê w wielki obieg przyrody. Trembecki widzi wiêc czas jako ko³o – substancje wci±¿ kr±¿± w przyrodzie. „Uczeni takim czasy ko³uj±cym tokiem/ Wielkim zw± peryjodem, filozofów rokiem.” Teoria ta nawi±zuje do idei wiecznego powrotu, o którym mówi³ staro¿ytny filozof Parmenides – wydarzenia wci±¿ siê powtarzaj±, gdy¿ historia zatacza ko³o. „Byli¶my, czym jeste¶my, milijony razów,/ I póki potrwa ziemia, póki starczy s³oñca,/ ¯yæ, gasn±æ, odradzaæ siê bêdziemy bez koñca” – podsumowuje tê my¶l Trembecki. Ta tajemnica jednak jest zastrze¿ona dla wybranych: „Gmin wiedzieæ nie jest winien, ¿e z natury daru/ Te s± wiecznego chody niezmienne zegaru”. Dziady czê¶æ IV Adama MickiewiczaW IV czê¶ci Dziadów do domu greckokatolickiego ksiêdza przybywa tajemniczy wêdrowiec. Pocz±tkowo okre¶lany jest mianem Pustelnika, potem czytelnik dowiaduje siê, i¿ jest to Gustaw – nieszczê¶liwy kochanek; ksi±dz by³ niegdy¶ jego nauczycielem. Spotkanie obu bohaterów przypada na noc pogañskiego obrzêdu dziadów, który ksi±dz od dawna zwalcza. Pustelnik-Gustaw chce mu opowiedzieæ sw± tragiczn± historiê; dokonaæ osobliwej spowiedzi. Wyznanie trwa trzy godziny, poetycko okre¶lone jako godzina mi³o¶ci, rozpaczy i przestrogi; ka¿d± z nich w symboliczny sposób koñczy zga¶niêcie ¶wiecy. Podczas pierwszej godziny bohater przedstawia swoj± mi³osn± tragediê (bêd±c± zmityzowanym obrazem mi³o¶ci poety do Maryli Wereszczakówny). Wspomina gor±ce uczucie, ¶lub ukochanej z innym, porównuje swoje dzieje do losów bohaterów Cierpieñ m³odego Wertera i Nowej Heloizy, zastanawia siê nad ide± ¶mierci i cierpienia. W drugiej godzinie Pustelnik ujawnia swe prawdziwe imiê; nieszczê¶liwe uczucie odebra³o mu wiarê w mi³o¶æ i przynios³o rozczarowanie. Godzina rozpaczy zawiera polemikê miêdzy o¶wieceniowym sposobem widzenia ¶wiata (prezentowanym przez Ksiêdza) a racjami romantyzmu (Gustaw). Druga godzina koñczy siê aktem samobójczym Gustawa, który przebija siê sztyletem. Poniewa¿ bohater nie umiera, czyn ten mo¿na interpretowaæ jako symboliczn± przemianê, odej¶cie od ¶wiata ludzi w krainê samotno¶ci i wyobcowania. Ostatnia godzina przynosi refleksjê o charakterze filozoficznym – Gustaw przedstawia ocenê ¶wiata, ubolewaj±c nad jego wadami. Scena ta najbardziej przypomina II czê¶æ Dziadów – bohater zauwa¿a rój motyli kr±¿±cych wokó³ ¶wiecy, które uznaje za dusze zmar³ych. Przestroga trzeciej godziny przywodzi na my¶l wnioski wysnuwane przez Gu¶larza podczas obrzêdu w kaplicy – doznanie za ¿ycia „szczê¶cia niebieskiego” (mi³o¶ci) opó¼nia drogê do szczê¶cia wiecznego w niebie. IV czê¶æ Dziadów ods³ania zatem tajemnicê poznania – ukryt± istot± ¶wiata jest uczucie, warto¶æ najwy¿sza. Kordian Juliusza S³owackiegoDramat S³owackiego jest utworem niezwykle skomplikowanym zarówno fabularnie, jak i inscenizacyjnie (nieprzypadkowo przez d³ugi czas uwa¿any by³ za „dramat niesceniczny”). W Kordianie przeplata siê czas boski (biblijny – Przygotowanie i scena 6 aktu III) z czasem historycznym (ludzkim). W Przygotowaniu Szatan, Astarot i pomagaj±ce im diab³y tworz± wodzów powstania listopadowego. Rozpoczynaj± jednak od przegl±du „zegara historii”, który wybija diabelskie godziny. Zegar ten jest przera¿aj±cy: jego mechanizm „namaszczony” jest krwi± dzieci. Wskazówki tego czasomierza pokazuj± dni (ta wskazówka „wykonana” jest ze smoczego zêba) oraz godziny (¿±d³o osy). Akcja sceny rozgrywa siê 31 XII 1799 – nadchodz±cy wiek XIX to (zdaniem S³owackiego) domena z³a i w³adzy szatañskiej. Szatan mówi: „Wiek, co przyjdzie, ucieszy szatany”. Si³y ciemno¶ci nie tworz± jednak nowej historii, lecz j± parodiuj± – tak± parodi± s± tak¿e dygnitarze powstañczy powo³ani do ¿ycia przez diab³a. Akt ich stworzenia jest zatem wykrzywieniem aktu boskiej kreacji. Na dowódców powstania szykowani s± ludzie niezdolni do podejmowania decyzji, chwiejni i pozbawieni charyzmy – co charakterystyczne, prawie wszyscy legitymuj± siê siwymi w³osami, tradycyjnym atrybutem m±dro¶ci i do¶wiadczenia. Jest to m±dro¶æ bardzo z³udna – akurat ci ludzie nie posiadaj± ¿adnych zdolno¶ci i nie nadaj± siê na wodzów. Szatan jest przewrotny, dokonuje licznych przek³amañ i przeinaczeñ – ³udzi cz³owieka wiar± w zbawcz± rolê rewolucji, odwraca go od Boga. Rewolucja jest wiêc z góry skazana na niepowodzenie, gdy¿ jej idee zrodzi³ konflikt narodu z Bogiem. S³owacki podkre¶la, ¿e szatan czuje siê bardzo pewnie w konfrontacji z Bogiem – toczy z nim równ± walkê. Nie chce zrezygnowaæ z ani jednego dnia czy godziny swego panowania. Gdyby Bóg chcia³ siê „wtr±ciæ” w dzia³ania nieczystych si³ w ci±gu „diabelskiego” XIX wieku, szatan jest gotów wyst±piæ przeciw niemu: „Mo¿e ukrad³ szatanom dzieñ jeden, godzinê;/ Wiêc siê o ni± upomnê u Boga/ Lub buntown± chor±giew rozwinê”. Dramat S³owackiego przepe³niony jest pesymizmem – je¶li w XIX wieku szatan przej±³ kontrolê nad ¶wiatem, dla cz³owieka uwik³anego w historiê nie ma nadziei – zosta³ wydany z³ym si³om. Zegar Charlesa Baudelaire'aPoeta nazywa zegar „bóstwem z³owró¿bnym”, zegar jest dla Baudelaire'a synonimem czasu, symbolizuje jego up³yw. Zegar budzi przera¿enie, szydzi z cz³owieka, „wskazuje palcem” (wskazówkami na tarczy), ¿e ¿ycie mija. Czasomierz ci±gle upomina, mówi „Pamiêtaj!”, u¶wiadamia beztroskiemu cz³owiekowi, ¿e wszystko – ka¿da rado¶æ i smutek – ma swój kres. „Ulotna zniknie Rozkosz za horyzontami/ Jak tañcz±ca sylfida za wygas³± scen±;/ Ka¿da chwila czê¶æ bierze s³odkim upojeniem,/ Na ca³± nam porê istnienia przyznanym”. Wpatrywanie siê w tarczê zegara to ¶ledzenie up³ywu czasu – u¶wiadamia nam ulotno¶æ i znikomo¶æ ¿ycia, przygnêbia. Sekunda – porównana do dokuczliwego insekta – mówi: „Oto jestem Przedtem/ I tr±b± niszczycielsk± ¿ycie swoje spijam”. Czasu nie da siê oszukaæ, cz³owiek nie uniknie swego przeznaczenia; ¿ycie bowiem nieuchronnie zmierza ku ¶mierci. „Czas jest graczem namiêtnym, co wygra/ Bez szachrajstw ka¿d± partiê” – podsumowuje poeta. Zegar pokazuj±cy up³yw czasu mierzy jednocze¶nie ludzkie istnienie i w koñcu wybije ostatni± godzinê, w której powie: „Koñcz, stary tchórzu, na¿y³e¶ siê dosyæ”. W poszukiwaniu straconego czasu Marcela ProustaWielotomowy cykl powie¶ciowy Prousta – jego opus vitae (dzie³o ¿ycia), gdy¿ pisa³ je i poprawia³ do samej ¶mierci – ma niezwyk³± budowê: rozwojem akcji kieruj± nie zdarzenia, lecz tok wspomnieñ g³ównego bohatera, jego refleksja nad wydarzeniami, powstaj±ca na granicy snu i jawy, pod¶wiadomo¶ci i ¶wiadomo¶ci. Henri Bergson okre¶la³ taki zabieg mianem czasu indywidualnego, rz±dz±cego siê w³asnymi prawami, niezale¿nymi od czasu rzeczywistego. Czas jest pierwszoplanow± postaci± sze¶ciotomowego dzie³a. Przybli¿aj±c czytelnikowi biografiê swego bohatera, Marcela, autor dochodzi do wniosku, ¿e czas up³ywa tylko pozornie – mo¿na go odnale¼æ i nadaæ mu nowe znaczenie. St±d ciekawy zabieg konstrukcyjny – szeroka prezentacja pozornie niezbyt istotnych wydarzeñ. Zdarzenia takie – zazwyczaj zupe³nie b³ahe – ¿yj± w pamiêci bohatera, uruchamiaj±c ci±gi wspomnieñ. Tak jest w przypadku ciastka magdalenki maczanego w herbacie, które przypomina Marcelowi ukochan± babkê, lub d¼wiêku dzwoneczka, który przywo³uje wspomnienie koncertu u ksi±¿±t de Guermantes. Zabieg taki, polegaj±cy na przep³ywie swobodnych skojarzeñ, nazywany jest monta¿em asocjacyjnym. Technika ta stosowana w powie¶ci na szerok± skalê u¶wiadamia czytelnikowi, jak subiektywn± i w gruncie rzeczy trudn± do zidentyfikowania kategori± jest czas. Ka¿dy z nas posiada wspomnienia, ¿yje marzeniami; to w³a¶nie one kszta³tuj± nasze poczucie czasu i jego up³ywu. Proust by³ przekonany, ¿e czas mo¿na odzyskaæ. W najprostszy sposób powraca on w naszych dzieciach – bohater powie¶ci odczuwa wielkie wzruszenie, widz±c (ju¿ jako doros³y cz³owiek) córkê swej m³odzieñczej mi³o¶ci Gilberty Swann. W córce odnalaz³ podobieñstwo do matki, czyli zauwa¿y³ pewn± ci±g³o¶æ (a nawet powtarzanie siê) czasu. Czas mo¿na te¿ zatrzymaæ poprzez sztukê, a tak¿e – w oczywisty sposób – poprzez wspomnienia. Ostatni tom cyklu nosi znamienny tytu³ Czas odnaleziony. Bohaterowi udaje siê odnale¼æ spokój – ma wra¿enie, ¿e uda³o mu siê odzyskaæ to, co kiedy¶ utraci³; patrz±c na córkê Gilberty, zaczyna rozumieæ, ¿e dziêki dzieciom nigdy nie umieramy do koñca, co¶ po nas pozostaje i bêdzie trwaæ w nastêpnych pokoleniach. Panny z Wilka Jaros³awa IwaszkiewiczaG³ówny bohater opowiadania, Wiktor Ruben, zbli¿a siê do czterdziestki; jest ju¿ nieco zmêczony ¿yciem, które bole¶nie go do¶wiadczy³o (walczy³ na froncie podczas wojny, tu¿ po niej utraci³ przyjaciela); czuje konieczno¶æ dokonania rozrachunku, podsumowania tego etapu swej egzystencji. Powrót do Wilka po piêtnastu latach, to dla Rubena próba odzyskania utraconego czasu. Bohater chce odnale¼æ osoby, które zna³ w swojej m³odo¶ci, wyja¶niæ pewne kwestie, które wtedy nie zosta³y dopowiedziane. Ka¿da z piêciu panien z Wilka mia³a niegdy¶ na niego wp³yw – w du¿ej mierze mitologizowa ³ te kobiety, tak wa¿ne w jego m³odo¶ci. Postaæ Julci symbolizuje erotykê, Fela z kolei – idealn± mi³o¶æ i piêkno. Bohater przyje¿d¿a do Wilka, by skonfrontowaæ swoje wspomnienia z rzeczywisto¶ci± i odzyskaæ jednocze¶nie swe m³ode lata. Wizyta w Wilku jest dla Wiktora „drug± szans±”: „Wszystko, co siê wtedy dzia³o, to by³y nie u¶wiadomione zapowiedzi rzeczy, których nie zrealizowali. Ale przerzuci³ most, zawróci³ czas, teraz mo¿na zrealizowaæ wszystko, co siê wówczas zapowiada³o. Wówczas to by³o cielêce szczê¶cie, ale teraz on sta³ siê ju¿ dojrza³ym mê¿czyzn±, potrafi zrealizowaæ to, co wtedy by³o szkicem, chwiejnym rysunkiem”. Rubenowi wydaje siê, ¿e przezwyciê¿y³ czas, zaczyna wszystko od nowa. Spotkanie z pannami u¶wiadamia mu, ¿e jest inaczej. Rozumie, ¿e niczego nie uda mu siê ju¿ zmieniæ, niczego nie wyja¶ni. Opuszczaj±c Wilko czuje tylko ¿al, ¿e wszystko mija i odp³ywa, wracaj±c do pracy, do tera¼niejszo¶ci, stara siê odsun±æ przesz³o¶æ. Wiktor ucieka od wspomnieñ, gdy¿ uznaje, ¿e nie odnajdzie w nich pocieszenia. Temat ten – przesz³o¶ci jako zbawienia, cudownej krainy, gdzie wszystko wygl±da³o i dzia³o siê inaczej, lepiej – poruszy³ M. Proust w cyklu powie¶ciowym W poszukiwaniu straconego czasu. Przesz³o¶æ w powie¶ciach Prousta ma charakter zamkniêty – mo¿na siê do niej odnosiæ, ale nie mo¿na jej reinterpretowaæ. U Iwaszkiewicza przesz³o¶æ podlega nieustannym interpretacjom, nastêpuje ci±g³e o¶wietlanie coraz to innych jej elementów. Nowe spojrzenie na przesz³o¶æ mo¿e, wedle tej koncepcji, nawet zmieniæ los cz³owieka, dlatego teoria Iwaszkiewicza – wed³ug której szczê¶cie przynosi uwolnienie siê od wspomnieñ – jest w du¿ej mierze przeciwna do koncepcji Prousta. Mistrz i Ma³gorzata Michai³a Bu³hakowaW Mistrzu i Ma³gorzacie Bu³hakow nieustannie bawi siê czasem i przestrzeni± – mieszkanie na Sadowej, gdzie „instaluje” siê Woland ze swoj± ¶wit±, w sposób nadprzyrodzony powiêksza siê, by pomie¶ciæ licznych go¶ci Balu u Szatana. Tej samej nocy Woland zatrzymuje czas – pó³noc trwa bardzo d³ugo, a¿ do zakoñczenia balu. W powie¶ci czas rzeczywisty (akcja toczy siê w ci±gu trzech dni, od ¶rody do soboty w Wielkim Tygodniu, w latach 30.) przeplata siê z czasem biblijnym (te same dni w Jerozolimie, w czasach Chrystusa). Praktycznie jednocze¶nie, diabe³ i jego ¶wita, pojawiaj± siê w porewolucyjnej Moskwie, a Chrystus rozmawia z Pi³atem w Jerozolimie. Celem Bu³hakowa by³o tu pokazanie losów radzieckiego pisarza, nazywanego Mistrzem, w absurdalnej rzeczywisto¶ci ZSRR. Mistrz – cz³owiek, który g³osi prawdê, jest prze¶ladowany w podobny sposób co Jezus. Bezlitosna krytyka rozprawia siê z jego powie¶ci± o Poncjuszu Pi³acie, a za³amany i zaszczuty autor trafia do szpitala psychiatrycznego. Ratuje go – co paradoksalne „dobry diabe³”, Woland. Ta postaæ ³±czy ze sob± oba czasy powie¶ci – Woland by³ na dziedziñcu pa³acu Pi³ata i s³ysza³ jego rozmowê z Chrystusem, teraz „dzia³a” w¶ród mieszkañców Moskwy. Celem diabelskich zabiegów nie jest jednak zgubienie duszy – Woland i jego pomocnicy wymierzaj± kary ludziom z³ym i nieuczciwym; dobrym i szlachetnym – takim jak tytu³owi bohaterowie – pomagaj±. Powie¶æ Bu³hakowa dowodzi, ¿e historia zawsze siê powtarza. Chrystus mia³ tylko jednego ucznia, Mateusza Lewitê. Tak¿e Mistrz zdobywa ucznia – to poeta Iwan Bezdomny, który trafia do szpitala psychiatrycznego za utrzymywanie, i¿ widzia³ diab³a. Ta powtarzalno¶æ historii ma nas czego¶ nauczyæ – pokazaæ na przyk³adach, ¿e nale¿y postêpowaæ szlachetnie, nie oceniaæ ludzi zbyt surowo, a na pewno ju¿ nie kierowaæ siê politycznym naciskiem, czy chêci± zrobienia w³asnej kariery. Prawiek i inne czasy Olgi TokarczukTematem tej niezwyk³ej powie¶ci Tokarczuk jest czas i jego up³yw. Prawiek sk³ada siê z 83 rozdzia³ów – pierwszy to „Czas Genowefy”, ostatni – „Czas Adelki”. Bohaterowie ¿yj± zgodnie z rytmem natury – ka¿dy z nich ma swój osobisty czas. Swój czas maj± tak¿e drzewa, zwierzêta, a nawet obraz Matki Boskiej Jeszkoltowskiej, opiekunki wsi i jej mieszkañców. Poszczególne czasy uzupe³niaj± siê i wzajemnie interpretuj±. ¯ycie ludzi p³ynie swoim rytmem, przeplataj±c siê z losami innych cz³onków spo³eczno¶ci (tak jest szczególnie w przypadku Florentynki, Misi, K³oski); opowie¶æ o wiosce Prawiek rozdzielona jest na wiele równoleg³ych biografii. Wie¶ jest symbolicznym „pêpkiem ¶wiata”, mikrokosmosem. Z czterech stron strzeg± jej anio³owie; jej granic nie mo¿na przekroczyæ. Gdy który¶ z mieszkañców tego próbuje, spotyka go nieszczê¶cie. Jedna z g³ównych bohaterek powie¶ci, Misia, jest posiadaczk± magicznego m³ynka do kawy, którego dzia³anie obrazuje podstawow± zasadê istnienia ¶wiata – gdy m³ynek siê obraca, ¶wiat trwa. Kiedy Misia umiera i m³ynek zostaje zapomniany, powoli zaczyna zamieraæ ¿ycie Prawieku. Odnowicielk± historii staje siê jej córka Adelka – zabiera m³ynek i ¶wiat mo¿e siê odrodziæ. Prawiek jest doskonale skonstruowan± pe³ni±, ale zawiera równie¿ inne ¶wiaty. Bóg Prawieku to „Bóg rzeczy niemo¿liwych”, istota, która dzia³a i reaguje podobnie do ludzi, jak ludzie starzeje siê, a nawet umiera. Z biegiem lat ¶wiat Prawieku ulega erozji – ludzie odchodz±, zapominaj±, umieraj±. Pierwszy ¶wiat nigdy jednak nie zginie – w ka¿dej chwili mo¿e siê odrodziæ, gdy¿ trwa nie tylko w ludziach, ale w ca³ej Przyrodzie. Motywy pokrewne
Motyw w ujêciu problemowym
Kontekst kulturowyMalarstwo
FilmMuzyka
Bibliografia
Cytaty
|
|
| nastêpny artyku³ » |
|---|
Przyk³adowy motyw 



Historia, symbolika i pochodzenie kart Tarota. Teorie psychologiczne zwi±zane z kartami.